Helsinki kwiecień 5, 2008
Na zwiedzanie Helsinek mieliśmy około 5 godzin. Zostawiliśmy samochód na płatnym parkingu (z niewiadomych przyczyn wypuszczono nas z niego zupełnie za darmo), po czym udaliśmy się bez mapy i przewodnika w kierunku, który uznaliśmy za “bliżej centrum”. Warto dodać, że słowo KESKUS - po estońsku “centrum” a po fińsku chyba KESKUSA jest jednym z niewielu jakie znam, ale na pewno jest najzabawniejsze.
Podobno jednak do Helsinek należy się udać z przewodnikiem. My, o czym dowiedzieliśmy się później, przegapiliśmy jeden z najciekawszych zabytków ( kościół ryty w skale), no ale trudno. Oto efekty naszego łażenia bez wyraźnego celu.
Katedra protestancka - w środku jest toaleta, no i ławki są na tyle wygodne, że udało mi się na jednej z nich zdrzemnąć.
To chyba główny plac w mieście - Senaatintori, z pomnikiem rosyjskiego cara. On oczywiście stoi dumnie na cokole, a pod nim figury przedstawiające: prawo, wiedzę, dobrobyt i jego innych poddanych. Wzruszające.
Cerkiew niestety była zamknięta.
Właściwie całe miasto jest otoczone wodą. To jeden z kilku portów do których dotarliśmy wędrując po centrum. Na zdjęciu widać malutkie wysepki z zabudowaniami.
To też było zamknięte. Dodam, że w mieście byliśmy w poniedziałek wielkanocny.







Leave a Reply