Nie można powiedzieć, że wyprawa udała się w 100%. Panda zakopała się w błocie, a więc musieliśmy jej robić drogę z desek, które na szczęście znaleźliśmy w pobliżu. Muzeum w Kolkji było zamknięte, nie udało nam się znaleźć latarni, ani bardziej sensownego dostępu do jeziora niż na zdjęciach. To wszystko razem znaczy, że mieliśmy niezły ubaw.


